Bardzo duża część psiarzy karmi swoje psy karmami suchymi. Jest z tym problem, ponieważ trzeba się wczytywać w składy, znaleźć odpowiednią dla potrzeb pupila, kupować trochę i próbować, czy aby na pewno będzie ona pozytywnie na niego wpływać.
Już w hodowli Hutcher dostawał karmę Brit Care i w związku z tym dostałam około 3kg tejże karmy w ramach wyprawki. Oczywiście wyjadał to, co miał, a ja stwierdziłam, że jednak chciałabym mu dawać coś lepszego. Szukałam, szukałam, ale ostatecznie stanęło na Brit Premium. Według mnie jest on ze średniej półki, na pierwszym miejscu w składzie ma kurczaka w ilości 42%, więc naprawdę okej. Pies jadł ją długo lecz w końcu zauważyłam u niego znudzenie. Miał dość jedzenia ciągle tego samego, nie za chętnie podchodził do miski, musiałam w jakiś sposób go do tego zachęcać. Ostatecznie stwierdziłam, że pora zmienić karmę na coś lepszego niż Brit.
Wybór karm jest niesamowicie wielki, od Pedigree (czego oczywiście nawet nie brałam pod uwagę) po Orijen i inne. Sprawdzałam składy, starałam się wybrać coś, co jest rozsądne cenowo i dobre składowo. Na szczęście mogłam wybrać firmę, która produkuje trochę droższe (a co za tym zazwyczaj idzie lepsze) jedzonko niż to, co Hutcher jadł do tej pory.
Prawie zdecydowałam się na Fitmin Medium Puppy (który ma 79% składników pochodzenia zwierzęcego w tym 50% świeżego mięsa), jednak coś mnie od tej decyzji odwiodło. Dużo osób pisało, że psy mają po nim problemy żołądkowe, kupy są nie takie i ogólna reakcja psa na karmę nie za fajna. W tym momencie zrezygnowałam. Któregoś dnia natknęłam się na e-mail z krakvetu, w którym opisywali promocję Taste of the Wild. "Jedyne" 100zł za 6.8kg. Słyszałam o niej dobre opinie, więc stwierdziłam, że wyliczę na ile starczy mi opakowanie. Wyszedł niecały miesiąc - nie tak źle jak myślałam. Poczytałam na internetowych sklepach zoologicznych opinie, było ich całe mnóstwo i wow, właściwie same pozytywne! Byłam zaskoczona, więc postanowiłam, że kupię TOTW dla Hutchera.
Zacznijmy od tego, że wybrałam wersję
High Prairie Canine Formula. Jak opisuje strona jest to karma "
z pieczonym mięsem amerykańskiego bizona i dziczyzną". Wow, Hutcher będzie jadł bizona! - pomyślałam. W końcu niecodziennie widzi się w zoologach karmy z bizonem, prawda?
Nie posiada zbóż, co było dla mnie kolejnym plusem. Zawiera mieszankę jagód i malin, słodkie ziemniaki i pomidory - owocki i warzywka, mniam! Oczywiście na pierwszym miejscu w składzie znajduje się... tak, MIĘSO.
Wszystko to przemówiło za moim wyborem. Kiedy tylko karma przyszła, o czym poinformowałam Was na Hutcherowym fan page'u, zaczęliśmy mieszać ją z Britem. Później natomiast Hutch jadł tylko TOTW.
Czy psu smakowało?
Tak, przez pierwszych kilka dni był szał, później natomiast było jeszcze gorzej niż z Britem Premium. Jeszcze bardziej nie chciał karmy jeść, co mnie trochę zmartwiło. Ja natomiast byłam pozytywnie zaskoczona jej zapachem, naprawdę ładny jak na karmę, a niektóre potrafią konkretnie śmierdzieć. Granulki są średniej wielkości, spłaszczone, dzięki czemu pies nie ma problemu z ich jedzeniem,
Jak Hutcher zareagował na zmianę karmy?
Myślałam, że pozytywnie, bo robił kupy rzadziej, ładniejsze i mniej śmierdzące, co poszło na pewno na plus.
Co się u Hutchera zmieniło dzięki TOTW?
A no właśnie. Te pytania, które sobie stawiam pomagają mi opowiedzieć Wam jak najwięcej. Odkąd zaczęłam karmić Hutchera TOTWem, stało się coś... okropnego. Sierść stała się matowa i do tej pory zastanawiam się gdzie przepadł ten błysk po Bricie! Wtedy wszyscy chwalili Haczusiową sierściuchę! Nie dość, że matowa, to jeszcze wypada garściami i na pewno nie jest to spowodowane wypadaniem na zimę, bo czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Sierść mam na podłodze, łóżku, poduszce, biurku, komputerze, lampce, w szafie i NIESTETY w każdym zjadanym przeze mnie posiłku. Po prostu fruwa wszędzie, a podłogę muszę zamiatać codziennie. Nawet furminator średnio daje radę. Oprócz tego pojawił się jeszcze łupież... Najs, combo i w ogóle jakby tego wszystkiego było mało... Na koniec dodam, że przy zalecanej dawce karmy pies mi sporo schudł (nie wiem o ile, nie ważyłam ale czuję po kościach).
Zalety i wady TOTW
ZALETY
- mięso na pierwszym miejscu składu
- ciekawy dla psa smak - dziczyzna i bizon
- dodatek warzyw i owoców
- brak zbóż
- zmiana śmierdzących kup na mniej śmierdzące
WADY
- cena
- matowa, wręcz zszarzała sierść
- wypadanie sierści
- łupież
- mała smakowitość
- zmniejszenie masy ciała przy zalecanej dawce
Czy kupiłabym karmę jeszcze raz?
Po mojej i Hutcherowej przygodzie mówię NIE. Mogę śmiało powiedzieć, że karma zepsuła mi psa i teraz muszę go "naprawiać", przywrócić go do normalnego wyglądu. Jest to dla mnie nauczka, żeby nie sugerować się opiniami z internetu, nawet jeśli są one tak liczne i pozytywne. Mimo, że karma ma na pierwszym miejscu mięso i jest go najwięcej, nie zawiera zbóż, to pies po niej jest po prostu kiepski. Cena jest kompletnie wygórowana, nigdy więcej nie dałabym tyle pieniędzy za karmę. Dałam się wrobić w "szał" TOTW i niestety Hutch źle na tym wyszedł. Przejechałam się i wracamy do naszego Brita, po którym pies wyglądał normalnie i było okej.
Czy poleciłabym ją?
Każdy powinien próbować karm na własnym psie, bo reakcje mogą być różne, jednak jak z wcześniejszych wniosków wynika, NIE poleciłabym jej.
 |
| fot. Joanna Rachubińska |
Mam nadzieję, że pomogę komuś w ewentualnym wyborze karmy :)
Pozdrawiamy,
Magda & Hutcher.