poniedziałek, 21 grudnia 2015

Life with BC - nowe smaczki WOOLF

Przy ostatnim zamówieniu na ZOOEXPRESS postanowiłam, że do koszyka wrzucę coś oprócz karmy. W tym serwisie nie ma suszonego mięsa Rinti, za którym Hutcher bardzo przepada, a szkoda... Zdecydowałam, że wybiorę jakieś inne fajne smakołyki, tak na spróbowanie. Po chwili grzebania na stronie znalazłam ciekawą pozycję - smaczki firmy WOOLF.



*100% naturalne przysmaki na psów
*100g smakołyków w paczuszce
*10,50zł cena za paczkę

Pierwsze jakie kupiłam i otworzyłam to Woolf Big Bone of Duck with Carrot, czyli kaczka z marchewką w kształcie kostek.


Ich skład jest następujący:
*85% mięsa z kaczki
*5% marchwi
*minerały
*skrobia
*gliceryna


 Kostki wyglądają fajnie, widać w nich suszone kawałki marchewki. W opakowaniu znajduje się około 5 sztuk. Są dość twarde, także nie nadają się na spacery (łamanie zajęło mi naprawdę długo), chyba że pokroicie je sobie w domu... nożem :)


Wielkość kostki widoczna na zdjęciu, dość sporawa. Prezentuje się jako taka żujka, typowy smaczek do domu.


Hutchowi jednak nie zajęło długo zjedzenie jej.
Smakowitość oceniam na 9/10.


Kolejne to Woolf Chicken with Blueberry Bites, czyli 
kurczak z jagodami w formie kwadracików.


Skład jest następujący:
*70% mięsa z kurczaka
*2% czarnych jagód
*minerały
*skrobia
*gliceryna


Kwadraciki są fioletowo-kremowe, malutkie, idealnie porcjowane na smaczki na spacer! Totalnie mnie urzekły, są prześliczne, w dodatku miękkie. Jeśli się je dłużej przytrzyma w ciepłej dłoni są trochę jak plastelina.


Hutcher na początku nie był do nich przekonany, dziamał, dziamał i nie za bardzo wiedział co z nimi zrobić. Później jednak bardzo mu posmakowały i stały się idealną zachętą do robienia sztuczek, czy odwoływania ;)
Smakowitość 8/10.


Ostatnie są Woolf Small Bone of Duck and Rice, czyli 
kaczka z ryżem w formie małych kosteczek.


Skład:
*88% mięso z kaczki
*5% ryżu
*minerały
*skrobia
*gliceryna


Kostki są dużo mniejsze niż te z kaczką i marchewką. Są też twardsze ze względu na ryż. Chyba jedyną opcją podzielenia jest przełamanie na pół ;)



Hutchowi bardzo smakowały, chyba najbardziej ze wszystkich. Bardzo fajna opcja na spacery, a także nagrodzenie psa w domu.
Smakowitość 10/10.


Wszystkie przysmaki naprawdę ładnie pachniały, głównie kostki. Nie słyszałam/widziałam nigdzie wcześniej tej firmy stąd jest to chyba jakaś nowość, którą mieliśmy okazję wypróbować ;) Na pewno spytacie mnie, czy kupiłabym je jeszcze raz. Moja odpowiedź brzmi - tak! Są super, opakowanie przyciąga wzrok, przynajmniej ja zostałam od razu przyciągnięta jak magnes. Porównanie ceny, jakości i wagi - jak najbardziej okej, a skoro Hutcherowi się spodobały, to na pewno będziemy je od czasu do czasu kupować. Mogłabym powiedzieć, że mamy zastępstwo gdyby zabrakło w jakimś sklepie internetowym smaczków Rinti :)

Pozdrawiamy,
Magda&Hutcher. 

Life with BC - Wypad na Śląsk!

Hej ho!
Niebawem święta, właściwie na dniach, a my sprawiliśmy sobie przed nimi małą przyjemność :p Miałam wracać w niedzielę (20.12) do Łodzi, jednak wpadłam na pomysł, aby pojechać na spacer do Parku Śląskiego w Chorzowie. O dziwo - mój tata zgodził się by nas zawieźć, więc wycieczka była już pewna.

Wyjechaliśmy o 9 rano, mieliśmy do przejechania około 150km. Podróż przebiegła właściwie bez większych przygód, tylko pod koniec gps zaczął wariować i wywaliło nas z drugiej strony parku - musiałam na raz ogarniać mapkę z fejsa, google mapy i messengera żeby jakoś dojechać. Kiedy dojechaliśmy na miejsce była ekscytacja i ulga. Poszliśmy pod tzw. 'żyrafę' w parku, gdzie znajdowało się już dużo ludzi, w tym dwie cioteczki Hutcha, z którymi znam się od dawna - Monika i Kasia.

Zaczęliśmy spacerować, pies na początku na smyczy, potem spuszczony, latał, słuchał się świetnie! Odwołanie - mega, jestem dumna! Potem trochę sztuczkowania, tulaski do ciotek, foteczki... frisbee! Tak, dwie dziewczyny miały frisbee i rzucały mojemu Czikenkowi. Ja niestety nie wzięłam, ale tak myślałam, że ktoś będzie miał i mój pieseł się do nich dopadnie.
Doszliśmy do wielkiego stawu, Hutcher prawie zażył kąpieli ale zdołałam go powstrzymać. Chodziliśmy trochę ponad dwie godziny i wtedy zadzwonił mój tata, że musimy już wracać... Także zabrałam manatki, wracałam z bardzo sympatycznym panem z 5msc bc i trafiliśmy do autka. Żałuję, że nie mogliśmy zostać dłużej... Do domu dojechaliśmy na szesnastą, piesek zmęczony, właściwie resztę dnia spał.

Świetne towarzystwo ze świetnymi psami, nie było właściwie większych spin, pieski latały luzem. Udało się zrobić fajne zdjęcie grupowe. Nawet pomimo tego, że po około godzinie dostałam piekielnej migreny (kocham Cię Kasiu za tą tabletkę) wyjazd uważam za mega udany!

Na pewno przy kolejnej okazji do takiego spaceru też się zjawimy. Mam tylko nadzieję, że wtedy już naszym autkiem i nie będzie żadnego ograniczenia czasowego :)

Dziękujemy wszystkim uczestnikom spaceru za to, że byliście i uczyniliście go właśnie takim jaki był <3








Pozdrawiamy,
Magda&Hutcher.

wtorek, 8 grudnia 2015

Life with BC - Hutchowa SZAFA vol. 1

Tym razem na blogu opowiem Wam trochę o naszej obrożowo-szelkowo-smyczowej szafie. Dostaliśmy spory odzew, że chcecie o niej przeczytać i jest nam z tego powodu bardzo miło! :)
Lubię obroże, psie akcesoria, można by powiedzieć, że jestem trochę... obrożoholikiem. Jednak kupowanie Hutcherowi takich rzeczy sprawia mi wielką radochę. Lubię kiedy dobrze wygląda, nie nosi ciągle tego samego, tylko wychodząc na każdy spacer mogę wybrać, który komplet mu założę.

Zaznaczę, że wszystkie te akcesoria (prócz jednej obroży) kupiłam w niecały rok, dokładnie 9 miesięcy. Niektórzy z Was nie wiedzą, że Hutcher jest moim drugim psem. U mnie w domu mieszka także 12,5 letni mix shih tzu, staruszek, moja pierwsza psia miłość, z którą kiedyś trenowałam sztuczki. Już od około roku nie ćwiczymy ze względu na zdrowie. Jednak on na długie spacery nie chodził właściwie nigdy, ja z psiarzami się nie zadawałam i nie umawiałam się na wspólne przechadzki, także nie było potrzeby kupowania akcesoriów. Właśnie dlatego kupiłam tyle rzeczy w tak krótkim czasie. Kiedy nie miałam jeszcze Hutchera tylko polowałam na obróżki, które kiedyś mu kupię i zazdrościłam każdemu, kto mógł je kupować :) Nadrobiłam straty, nie powiem! Właściwie... nadal nadrabiam ;)

Zacznę od obróżek z Furkidz!

Śliczna obróżka w bałwanki należąca do staruszka Chapsa, kupiona w grudniu 2014r.
Jak Haczi był małą kluską, to się w nią mieścił! (20-30cm obwodu)


Pierwsza Hutcherowa obroża... Utytłana, 'zmęczona życiem', która nigdy się już nie dopierze - wygląda tragicznie, ale to jednak pamiątka... :)
Razem z  nią kupowałam też smycz, która już niestety zdechła.
Obroża Navy Chevron, wygrana na profilu Furkidz. Jest prześliczna, kolorowa i genialnie odznacza się na Haczowym futerku. Cieszę się, że zdecydowałam się właśnie na nią :)
CowBoy, słodkie króweczki z różowymi mordkami, zakochałam się w nich jak tylko zobaczyłam i stwierdziłam, że na pewno będę je mieć!

Blue Sailor, obroża kupiona na wyjazd nad morze, no i w ogóle na wakacje :)
Dolly the Sheep, obowiązkowa obroża dla borderka.




Obroże z SuperDoga!

Nasza pierwsza obroża z SuperDoga, w Kosogłosy. Zrobiona na zamówienie według mojego projektu :) Uwielbiamy ją, jest świetna!


Obroża Manga Dog, również robiona na zamówienie :3


To nie zwykła obroża - to obroża arbuz!!! I ja i Hutcher kochamy arbuzy, więc nie mogła się ona nie znalezc w naszej kolekcji <3 Też robiona na zamówienie.

Obroże z ParaWOOF!

Zacznę od tego, czym jest ParaWOOF. To mały, handmade'owy zakład wykonujący obroże, smycze i szelki. Kto jest jego właścicielem? Ano ja, ja i moja przyjaciółka. Już niedługo powinien powstać nasz fanpage, a na razie zachęcam do obejrzenia naszych cudeniek.

Obroża halloweenowa ;)

Taka zwykła obróżka na co dzień.

Obroża świąteczna!

Coś różowego musiało się znaleźć w szeregu naszych obroży ;) Uwielbiamy, a Hacziemu w niej bardzo do pyska!

Obroże z Zee.Dog!

Mamy tylko jedną, kupiłam za małą (pod względem szerokości) i dlatego należy ona do Chapsa.

Czas na SZELKI!

Hurtta Lifeguard Y-harness, nasze rószoffe szeleczki, dzięki którym każdy nas łatwo rozpoznaje ;)

Szelki ManMat, sledy, z których korzystamy dość często.

Czas na SMYCZE!

Zwykła czarna, przepinana smycz z Furkidz.

Smycz Navy Chevron z Furkidz, zamówiona do kompletu do wygranej obroży.

Smycz Manga Dog z SuperDoga, również do kompletu.

Smycz ParaWOOF do kompletu do obroży.

Smycz świąteczna ParaWOOF do kompletu do obroży.

Smycz ParaWOOF ('trochę' ubrudzona, wybaczcie) do kompletu obroży z różowymi elementami.


Mamy jeszcze jedną smycz z Furkidz, miętową nieprzepinaną ale genialna ja usunęła zdjęcie. Jak tylko wrócę do domu (a aktualnie jesteśmy z Hutcherem na wsi), to zrobię fotkę i uzupełnię post.

To już cała nasza szafa :) Mam nadzieję, że z upływem czasu będzie się ona powiększać! Piszcie w komentarzach, które rzeczy podobają Wam się najbardziej :D

Pozdrawiamy, 
Magda & Hutcher.